04.10.2013

Moje małe dziwactwo - kubki


Odkąd sięgam pamiętam z wycieczek nie przywoziłam typowych pamiątek. Z zielonej szkoły w Zakopanem rodzicom nie przywiozłam oscypków, czy drewnianych wyrobów a… kubki. W liceum też nie było inaczej - w Paryżu nie kupiłam figurek Wieży Eiffla, a z Rzymu nie przywiozłam różańca. Kubki to moje małe dziwactwo i tak już zapewne zostanie bo nie umiem z tym walczyć i jedyne co mi zawadza to brak miejsca na półkach w kuchni :). Nie wyobrażam sobie posiadania tylko jednego wzoru. To, w którym kubku piję kawę, czy herbatę zależy od wielu wypadkowych - a szczególności od nastroju. Niezwykłą przyjemność sprawia mi picie ulubionej ziołowej herbaty z kubka przywiezionego z wycieczki do Włoszech, od razu wspomnienia do mnie wracają.

Kolaż polyvore.com

Mam nadzieję, że nie jestem odosobniona i  Wy też macie swoje dziwne przyzwyczajenia? :)

5 komentarzy:

  1. oj ja też mam banie na punkcie do kubków! :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mam tylko dwa, ale za to jakie :) Nie wyobrażam sobie picia porannej kawy czy wieczornej herbaty z czegokolwiek innego :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam bzika na punkcie kubków. Zbieram je na posag :)

    OdpowiedzUsuń